arse blog

Twój nowy blog

Wpisy, których autorem jest autor

Brak komentarzy

Czas leci trochę jak wózki w gierkach, przez co od kilku dni jestem już tak stary, że nie planowałem nawet nic od tej pory zbytnio. A przez przeświadczenie o tym, że sukces robi się przed 30ką które karmiło mnie z każdej książki i filmu jakie w ostatnich latach oglądałem, początkowo było mi trochę smutno (ale chyba nie aż tak jak wtedy gdy podliczyłem zarobione od 7 lat pieniądze żeby uświadomić sobie tylko że przebalowałem w tym czasie prawie dwie bańki).
Dziś przestałem się tym przejmować, bo cel jest niedaleko, więc jedyne co zostało to wziąć się za siebie i utrzymać aktualną tendencję. Najlepszego Michał.

Tak w ogóle to otworzyłem to okienko żeby napisać w nim, że często w mojej głowie ta końcowa scena z któregoś (2go?) sezonu Shameless, na balkonie gdzieś w Południowej Ameryce, mimowolnie porównywana jest do takiej sprzed kilku ładnych lat z Rzymu.

A 23go Lutego tego roku minęło mi pół życia jak piszę tutaj. I uświadamiasz sobie dopiero że to taki szmat czasu jak słyszysz że dzieciaki urodzone później mają już czasem swoje dzieciaki. Nieźle.

^– ta notka jest tak chaotyczna i mało ekspresyjna że jest do poprawy. Pamiętaj o tym jak się wyśpisz.

Brak komentarzy

mocno działa mi na nerwy gdy ktoś zamiast `u` na końcu wyrazu omyłkowo pisze `y`. To nie na miejscy robić takie błędy (gorsze nawet niż jeździć do Niemczech z Włoszech).

Brak komentarzy

Kilka dni temu gdy słuchałem o tym chłopaku siostry i pokoju z kafelków wyklejonym w kwiatki zrobiło mi się bardzo przykro i obiecałem sobie że przy mnie będzie miała wszystko co tylko zechce. Będę się tego trzymać póki co, bo nawet jak w tych gorszych momentach mam chwile zwątpienia i chciałbym to wszystko jebnąć w pizdu to przecież w najlepszych relacjach międzyludzich jest podobnie bo nawet piotrek dziś mi powiedział że jego tata tak mówił (nie mówiąc że widzę jak wygląda to u mnie w rodzinnym domu).
A za półtora miesiąca dorosła osiemnastka, i wypadało by połączyć ją z parapetówką. Mocno.

W ogóle to dzisiaj ogarnąłem że dokładnie 10 lat i miesiąc temu coś sobie postanowiłem, i pisałem nawet tutaj że ‚jak przez 10 lat nic sie nie zmieni to cośtam’ i bardzo się nie zmieniło z tą małą przerwą gdy wdarła się `praca, szkoła, zamułka z dziewczyną` albo jak raper rapował `pieniądz to zajawki morderca`. Przez ostatnie 3 lata znów w miarę trzymam poziom, więc ilośc lat spoko do tych niespoko pod tym względem w ostatniej dekadzie to raptem 7:3 co daje wynik lepszy niz myślałem że będzie zanim go policzyłem.

A idąc dalej podobnym tropem, to chciałem zrobić podobny zakład dziś – za miesiąc druga wypuszczona pod moją kuratelą kolekcja letnich ubrań (a sumarycznie nie-tylko-letnich to już nawet piąta), więc jeśli jeszcze 8 takich będzie to znów się skuszę.

A tydzień temu było `Stolat blog`, ale przegapiłem. Zapiszę w notesie to może na 18ke nie przegapię (albo 20kę chociaż, o ile Trump wcześniej nie rozpęta wojny [śmieszne, bo jak pisałem pierwszą notkę to Bill Clinton nie był prezydentem dopiero od roku, a tylu ich od tego czasu już było]). W ogóle to śmiesznie mieć bloga raptem 5 lat młodszego od partnerki.

Napisałem tu dużo słów które z grubsza uważam za nie-na-miejscu po kilku dniach, zostawię więc tylko ostatni akapit:

(…) mimo że to już zupełnie inne, prehistoryczne dla mnie życie i czasem nawet jakbym chciał to niektórych rzeczy sobie nie przypomnę a wszystkie inne pamiętam jak przez mgłę (albo jakby nigdy się nie wydarzyły). Trochę to smutne, tymbardziej że zarówno na ziemi jak i ponad niebem różne deklaracje swego czasu padały, czas jednak znów pokazał bezlitośnie że nic nie jest ani nigdy ani zawsze. A w naszym wieku to już pewnie niedużo się w tej materii zmieni… Pozdrawiam ciepło.

Brak komentarzy

We did not ask for this room or this music. We were invited in. Therefore, because the dark surrounds us, let us turn our faces to the light. Let us endure hardship to be grateful for plenty. We have been given pain to be astounded by joy. We have been given life to deny death. We did not ask for this room or this music. But because we are here, let us dance.

Piękny finał, beskitu. I czuje ze to jednak serio mocniejsza akcja niz wydawało mi sie wcześniej bo przecie inaczej byłoby mi za kogoś przykro w takich momentach a nie za hipotetycznego siebie.
A ostatnia prosta trzeciej dekady w końcu ma szansę zapisać się na dłużej w historii, bo mimo że póki co to tylko plan i że przykro będzie opuszczać pierwsze w życiu semi-prawdziwe gniazdko o którym myślę jako DOM, to jednak stare jest wrogiem dobrego czy jakoś tak. Trzymam tylko kciuki aby okazało się że nie zajebałem się gównem w papierach. I mimo że zamykając oczy i wyobrażając sobie twarz nadal czuję się z tym dziwnie (może zawsze tak było? Maciek twierdzi że ostatniej mojej to nawet już nie pamięta), to wiem że wbrew sprzeciwom na ostatnim piętrze będzie Man’s Cave z prawdziwego zdarzenia, taki z tekken tagiem na arcade. Czad.

Brak komentarzy

Gdy dziś wróciłem z opijania nowej osiedlowej miejscówki, to co zastalem w domu (mimo tego ze bylem na to przygotowny) troche mi przypomniala to dawne „Może kiedyś. No, kiedyś pewnie tak, ale nie teraz” sprzed kilku lat. I mimo że wydaje mi się że trochę nie w porządku (bardzo chcialem napisac to jako ‚niewporzadku’) ostatni rok sprowadzać do formy oddechu pomiedzy zdaniami to jednak nie moimi nicmi ta historia jest podszyta. Gdzieś się cierpliwość musi skończyć, a fakt tego jak istotne są teraz czasem te rzeczy tak bardzo nieistotne (bo przeciez wiem że są nieistotne, byłem tam 10 lat temu!!!) czy przewijka o codzienności taka jaką serwowała zawsze suka mojemu przyjacielowi męczą. I czuje to wyjebanie jakie pewnie ma każdy zbliżający się do 30ki, ale chyba jednak ciekawszym było jak nie byłem sam mimo że wg definicji byłem sam (konwenanse pierdol, gardzisz bansem?)

Brak komentarzy

Tak to tu zostawię na jakiś czas, cobym Jay’a nie zapomniał bo mądrze gadał.

You want to know what drove me?
People telling me I wasn’t good enough. There’s something about a person telling you you can’t do something. It just lights the competitive fires, drives us to take risks, opens us up to new opportunities…
Everything I did, I did to prove the naysayers wrong.
So, to everyone who didn’t think I was good enough –
How do you like me now?

Brak komentarzy

To strasznie dziwne uczucie w sumie jest. I wiem niby że wystarczy jeden porządny bufor żeby się go pozbyć ale jakoś nie wydaje mi się żeby to w najbliższym czasie nastąpiło, bo nawet tego nie chcę (pozatym to może wcale nie bufor a czas?). Na co dzień jest wporzadku i po kilka tygodni czy nawet grubiej wszystko wydaje mi się klarowne jak nastaw po betonicie a potem jebnie jedno takie gówno w które w sumie sam sie pcham i nie wiem poco, i zaczne robić to co wtedy zaczalem robić dawno temu (pisałem wtedy że to kałopędna lektura, dzis w sumie było podobnie z tym że to nie lektura) i tak sie we mnie gotuje jakbym znów miał zaraz jechać do Oslo (albo znów miał jechać na impreze do Canal+ pod Paryżem gdzie w sumie nieduzo wypiłem a tak bardzo potrzebowałem). Czekam aż mi się wszystko przestawi i bede się z tego śmiać tak jak ze spacerów z anorektyczką po jarach czy z palca w nosie mniejwiecej. A tym czasem mógłbym zrobić kopiuj wklej z tego grudniowego wieczora sześć lat temu kiedy odebrałem telefon od najebuski ktorej nie widzialem wtedy ponad rok. Dziś też bym nie chciał powiedzieć że ‚wykrakała’ ani przyznać jej jakiejkolwiek racji.
Uf..
Bardziej sie zdenerowałem dziś tym niż wczoraj kiedy dowiedziałem się znów w grudniu (i znow kilka miesiecy po zatrudnieniu Grzeska) że muszę za chwilę szukać kolejnej pracy. Bo wtedy przynajmniej wygrałem sobie bourbon na własnym instrumencie.

Brak komentarzy

Przez prawie cztery lata mieszkałem sam i ani przez chwilę nie poczułem że jest mi z tym źle, wręcz przeciwnie (jak np. w tym momencie kiedy jeden z nielicznych ziomków na obczyźnie co nazywa się troche jak papież zerwał z dziewczyną i kraszował mi na kanapie przez tydzień – gdy sie w końcu wyprowadził to niewiem czy poczułem taką najulgę kiedykolwiek wcześniej). Kilka dni temu minął jakiś kwartał od kiedy sam nie mieszkam, i nigdy nie pomyslałbym że siedzenie w samotności będzie dla mnie jeszcze kiedykolweik takie dziwne jak dziś. Cieszę się że jutro już wraca (powtórka z rozrywki, z rozrywki powtórka).

Brak komentarzy

Straszniem się najebałem i mimo że przez zachowanie jednej (pewnie trzeciej, bo wtedy bog chrzescijan stworzyl rosliny i ląd, albo na odwrót bo gdzieś te rośliny musiały rosnąć, coś jak moje papryczki teraz) z najważniejszych dla mnie osób w życiu (nieprzerwanie od kiedy sprawdz NBK na murach pierwsze koślawe litery) czułem się troche źle wczesnym wieczorem bo czuję że zrobił źle (łatwo mówić bo ja robiłem podobnie, nawet kilkukrotnie z Tobą) to jednak jestem teraz szczęśliwy. Źle jest oglądać najlepszego przyjaciela w rozsypce aż takiej, tymbardziej spowodowanej przeze mnie w jakiejś tam części, ale szczerze mówiąć nie wierzę że im się uda na dłuższą metę, za dużo już sam w życiu widziałem, a Jan od Solorza potwierdzał mniejwięcej moje słowa z kilkuminutowym opóźnieniem. Chciałbym jednak żeby był szczęśliwy (przynajmniej w połowie tak jak ja jestem teraz) więc jestem w stanie przejść ponad czerwcowymi wydarzeniami do porządku dziennego jeśli taka potrzeba rzeczywiście zajdzie. Bo czuję że jego depresja związana jest trochę z moim szczęściem.

A moje szczęście (mimo że teraz śpi bo jutro rano musi wstać do szkoły) jest dla mnie tym na co czekałem od tak dawna (bo tak na serio nigdy go nie szukalem). I myślę że to że zamieszkaliśmy razem tak szybko, patrząc na to co dzieje się u Niej w rodzinie, wcale nie było pochopne (zresztą wcalę nie myślę bo to Ona pierwsza tak powiedziała przecież kurwa). Bo: „KIBK bez granic” jak Małysz jest tym czego szukamy wszyscy (D8 też)… Omatko (oesu)…

Brak komentarzy

Wczoraj na tym największym w moim zyciu koncercie chyba pierwszy raz poczułem tak bardzo bardzo mocno brak, mimo że to tylko kilka godzin. I pomimo tego, że jeszcze do wczoraj wszyscy mówili że za bardzo się pospieszyliśmy, to wydaje mi się że wiem co robię (mimo że w wakacje 8 lat temu, w tym tunelu pod dworcem co kiedyś był gazową komorą, też wydawało mi się że wiem).


  • RSS