Czas leci trochę jak wózki w gierkach, przez co od kilku dni jestem już tak stary, że nie planowałem nawet nic od tej pory zbytnio. A przez przeświadczenie o tym, że sukces robi się przed 30ką które karmiło mnie z każdej książki i filmu jakie w ostatnich latach oglądałem, początkowo było mi trochę smutno (ale chyba nie aż tak jak wtedy gdy podliczyłem zarobione od 7 lat pieniądze żeby uświadomić sobie tylko że przebalowałem w tym czasie prawie dwie bańki).
Dziś przestałem się tym przejmować, bo cel jest niedaleko, więc jedyne co zostało to wziąć się za siebie i utrzymać aktualną tendencję. Najlepszego Michał.

Tak w ogóle to otworzyłem to okienko żeby napisać w nim, że często w mojej głowie ta końcowa scena z któregoś (2go?) sezonu Shameless, na balkonie gdzieś w Południowej Ameryce, mimowolnie porównywana jest do takiej sprzed kilku ładnych lat z Rzymu.

A 23go Lutego tego roku minęło mi pół życia jak piszę tutaj. I uświadamiasz sobie dopiero że to taki szmat czasu jak słyszysz że dzieciaki urodzone później mają już czasem swoje dzieciaki. Nieźle.

^– ta notka jest tak chaotyczna i mało ekspresyjna że jest do poprawy. Pamiętaj o tym jak się wyśpisz.