Kilka dni temu gdy słuchałem o tym chłopaku siostry i pokoju z kafelków wyklejonym w kwiatki zrobiło mi się bardzo przykro i obiecałem sobie że przy mnie będzie miała wszystko co tylko zechce. Będę się tego trzymać póki co, bo nawet jak w tych gorszych momentach mam chwile zwątpienia i chciałbym to wszystko jebnąć w pizdu to przecież w najlepszych relacjach międzyludzich jest podobnie bo nawet piotrek dziś mi powiedział że jego tata tak mówił (nie mówiąc że widzę jak wygląda to u mnie w rodzinnym domu).
A za półtora miesiąca dorosła osiemnastka, i wypadało by połączyć ją z parapetówką. Mocno.

W ogóle to dzisiaj ogarnąłem że dokładnie 10 lat i miesiąc temu coś sobie postanowiłem, i pisałem nawet tutaj że ‚jak przez 10 lat nic sie nie zmieni to cośtam’ i bardzo się nie zmieniło z tą małą przerwą gdy wdarła się `praca, szkoła, zamułka z dziewczyną` albo jak raper rapował `pieniądz to zajawki morderca`. Przez ostatnie 3 lata znów w miarę trzymam poziom, więc ilośc lat spoko do tych niespoko pod tym względem w ostatniej dekadzie to raptem 7:3 co daje wynik lepszy niz myślałem że będzie zanim go policzyłem.

A idąc dalej podobnym tropem, to chciałem zrobić podobny zakład dziś – za miesiąc druga wypuszczona pod moją kuratelą kolekcja letnich ubrań (a sumarycznie nie-tylko-letnich to już nawet piąta), więc jeśli jeszcze 8 takich będzie to znów się skuszę.

A tydzień temu było `Stolat blog`, ale przegapiłem. Zapiszę w notesie to może na 18ke nie przegapię (albo 20kę chociaż, o ile Trump wcześniej nie rozpęta wojny [śmieszne, bo jak pisałem pierwszą notkę to Bill Clinton nie był prezydentem dopiero od roku, a tylu ich od tego czasu już było]). W ogóle to śmiesznie mieć bloga raptem 5 lat młodszego od partnerki.

Napisałem tu dużo słów które z grubsza uważam za nie-na-miejscu po kilku dniach, zostawię więc tylko ostatni akapit:

(…) mimo że to już zupełnie inne, prehistoryczne dla mnie życie i czasem nawet jakbym chciał to niektórych rzeczy sobie nie przypomnę a wszystkie inne pamiętam jak przez mgłę (albo jakby nigdy się nie wydarzyły). Trochę to smutne, tymbardziej że zarówno na ziemi jak i ponad niebem różne deklaracje swego czasu padały, czas jednak znów pokazał bezlitośnie że nic nie jest ani nigdy ani zawsze. A w naszym wieku to już pewnie niedużo się w tej materii zmieni… Pozdrawiam ciepło.