arse blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2014

Brak komentarzy

Jakis czas temu (pośrednio dzięki ludziom którzy uświęcili nasze miasto swą krwią gdy polegli za wolność Ojczyzny [Cześć i chwała. Bohaterom]) zobaczyłem to zdjęcie z tak daleka, na którym mimo wszystko była Polska (co jest dość groteskowe jeśli się głębiej zastanowić) i jedynym co przyszło mi na myśl było „omatko zapomniałem że jest taka śliczna” (a może po prostu wcześniej nie była?) i postanowiłem coś na to poradzić. I teraz, w trakcie tego krótkiego, weekendowego, pobytu w hometownie, udowodniłem sobie że wszystko jest na wyciągnięcie ręki, a przez dość niedawne zmiany w stylu życia idzie mi to nawet lepiej (jeszcze tylko -7 i pozamiatam wszystkich!). Czuję się trochę jak Jordan Belfort, z tą małą różnicą że przez moje przekręty i mydlenie ludziom oczu nie pójdę siedzieć (i nie zmuszają mnie one do sprzedawania znajomych).

———————

A miłość chyba, jeśli jest, to to uczucie gdzieś pomiędzy głową a gardłem zaraz po seksie, przez które (dzięki któremu?) chcesz leżeć i nie robić nic, byle tylko być blisko. Nie to gdy myślisz że skoro juz po wszystkim to najchętniej spiedoliłbyś stąd w podskokach zamiast leżeć jak pizda i marnować czas bo przyjechales do kraju tylko na weekend i jeszcze z tyloma znajomymi musisz się napić. Dawno wiec jej nie spotkałem.

Brak komentarzy

A mądrość spomiędzy trzeciego kilometra, tricepsu i plegarów (co sie na nich brzemiono życia targa, pamiętając że same się nie zrobią) mówi że nic tak nie motywuje do pracy nad sobą jak świadomość że bycie lepszym sprawi że ktoś poczuje się dużo gorszy. Kilka razy w nie tak bardzo dawnej historii już to udowadniałem, o ostatnim razie dość często podświadomie myślę (mimo że to tylko praca) ale znęcać się nad kimś kogo nawet się nie zna to coś nowego. Posłuchaj, nie dość Ci? Obejrzyj sobie wiadomości.

Brak komentarzy

A na delikatnie spóźnione urodziny życzę sobie z całego serca żeby o 6tym sezonie „Modern Family” poinformował mnie mój software, i cała reszte sobie życzę dookoła tego którą sobie ostatnio wymarzyłem. A póki co chyba lepszego prezentu niż niespełna dziesięć tysięcy złotych przepite w pourodzinowy, weekendowy wieczór w ulubionym miejscu z ulubionymi ludźmi nie mogłem sobie życzyć. Więc jeszcze raz – Michał, bądź silny i konsekwentny (w końcu sam o to sie tak kłócisz w pracy Ty hipokryto), pracuj na historię i postaraj się nie umrzeć za szybko (to na pewno nic takiego, wszystko będzie dobrze hipohondryku). W końcu TRZECH SYNÓW MATKA MIAŁA, DWÓCH SŁYNĘŁO Z MĄDROŚCI…..


  • RSS