arse blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2013

Brak komentarzy

Wczoraj pierwszy raz widzialem album i zbiłem w związku z tym tyle piątek że ego podskoczyło mi nawet wyżej niż te kilkanaście dni temu gdy dałem najlepsze show na evencie w najdalszym możliwym miejscu kontynentu. Omatko, jak mnie korci żeby znów coś zacząć działać, beskitowca.

A z innej beczki, nawet jak nie było zakładu, to jaramsie bo o matko co on odjebal.

Brak komentarzy

Dobra, czas w końcu kilka rzeczy wyjaśnić, mimo że od dłuższego czasu się temu sprzeciwiam i nie chcę tego robić (bo poco?). Jedna notka i starczy, ani słowa, ani myśli, ani wyrazu więcej. 10/10 to dobry dzien do tego, mimo że pewnie nie będzie tak dobry w ostatecznym rozrachunku jak 10/10/10, nawet jeśli te 3 lata później jesteśmy już tylko bardzo dobrymi znajomymi bez zbędnego napięcia z żadnej strony, co spotkanie pod koniec zeszłego miesiąca udowodniło bardzo zadowalająco, nawet jej chlopak mi to powiedział (a wpatrzony był przy tym we mnie jak w obrazek, chyba znalazł nowego idola). Ale ja nie o tym dziś.
To (nie do końca) było tak:
Brałem dziś udział w turnieju. W turnieju w którym z racji doświadczenia mam większe szanse niż ktokolwiek kogo znam (mimo że jeden z Wojtków twierdził kiedyś że jego dziewczyna jest zawodowcem). I mimo wygranej zrezygnowałem z nagrody, bo po prostu już jej nie chce (wcale nie dlatego że na końcu turnieju się obudziłem i okazał się równie prawdziwy jak większość moich przekonań w tej kwestii, o czym później). Nie wiem czy uświadomiłem sobie istnienie tego ‚nie chcę’ na tym dorocznym, ‘uroczystym’ obiedzie, gdzie dupa której nie trawie (za to że jest taka toksyczna przez swoje niezrównoważenie), gdy odpowiedziałem na jej pytanie słowami ‘no, nawet dziś rano odziwo’ skonkludowała wszystko ‘tak, a gdzie tym razem chce jechac?’, co poczatkowo wzbudziło u mnie pogarde, potem zażenowanie, a ostatecznie stwierdzenie że przecież to nie takie głupie bo juz sam myślałem o tym wczesniej. Czy może dopalajac papierosa na balkonie 1500 (+2*188) mil od miejsca gdzie wszyscy z którymi rozmawiałem tego dnia mysleli że jestem, po tym jak po raz kolejny poczułem że gdyby wszystko było ok (nawet nie tyle teraz co kiedyś, coś jak w tym skicie z sprzed lat, który jest tylko cytatem z rozproszonej Fabula Rasy Stachury), to nie tylko ja byłbym w innym miejscu niż wszyscy myśleli że jestem (co po raz kolejny wywolalo we mnie to uczucie które cieszę się że z każdą kolejną iteracją znoszę dostojniej, coś jak Steven Hyde), a nie tylko że nie bo szkoła i nie bo nie mam hajsu. Kiedyś pisałem że się cieszę że cośtam bo dziś bym pewnie nie miał obydwu, jednak po głębszym zastanowieniu naszła mnie refleksja że jeśli znamy innych ludzi tak dobrze jak im się wydaje że znają nas to nie jest dobrze, beskitowca.


  • RSS