arse blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2013

Brak komentarzy

Tak mi głupio w takich momentach że ze wstydu i zażenowania mam niekiedy ochotę zrobić sobie krzywde, żebym nikomu już nigdy nie musiał tłumaczyć niektórych fundamentalnych spraw. A przez to że ostatnio tak sie czułem ponad 5 lat temu (co dość mocno zmieniło mi POV), zatraciłem już to obycie. I czasem tylko mam wrażenie że ten niematerialny byt jakim jest życie (bo przecież bogów nie ma) robi sobie ze mnie żarty. Na szczęście jestem w stanie docenić dobry dowcip i poprawiło mi to opór humor – bo jak nie zaśmiać się ze zbioru ABC w którym A -> B, B -> C, ale A !-> C, z czego A z B są przedmiotami codziennego użytku (matko bosko, jak ja sobie obiecałem że nigdy już tak sie nie skompromituje jak za 1szym razem, nawet tylko we własnych oczach, dzięki Ci Michał że nadal sie trzymasz, ponad dekade już) a B z C  to takie scrabble na różne vowele? To jak z tymi rymami niedokładnymi o które pytałem tatę z 20 lat temu i chyba pierwszy raz powiedział mi wtedy ‚oh, to ciekawe!’, mimo że nie zostałem mechanikiem samochodowym tak jak chciał tego dziadek. Oh, a żeby historia została jeszcze śmieszniejsza, zawsze dowiaduję się o wszystkim od dawnego crewmate’a, którego ojciec startował kiedyś w wyborch (nie na pedofila, co najwyżej zupę romana). I zawsze (chyba) jest wtedy gadka o cwelach i tramkach. A już-nie-tak-świeżo upieczony pan magister co kiedyś wierzył dziś także poprawił mi humor, aż miło (przez wzglad na to że nie mamy zbytnio kontaktu w ostatnich latach).

Słowem podsumowania – coraz bardziej podoba mi się serial w którym gram, jednak nikt z widzów nigdy nie uwierzyłby że to mogło się wydarzyć na prawdę. A wszyscy drugoplanowi powtarzają mi cały czas (jak ta nowopoznana koleżanka co chciałaby w przyszłości być lekarzem sportowym, ale póki co to gdy ja zaczynałem uprawiać regularnie sex to ona dopiero w kolejnym roku poszła do zerówki. matko jaki jestem stary) że wspaniałe mam życie i mi zazdroszczą. Oczywiście że jest wspaniałe, ale z tym całym burdelem który mam pod kopułą czasem trzeba nieźle się nagimnastykować by się z niego cieszyć. I chyba w jakiś dziwny i niewytłumaczalny sposób zacząłem wierzyć że pieniądze nie dają szczęścia – mam nadzieję że zacznę się z tego śmiać jeszcze dziś wieczorem (chyba że będę jadł, czego nie robiłem dziś zupełnie bo póki co karmię się bzdurami).

A 3 dni poxniej bylwm znowu w miescie w ktorym juz raz dopdła mnie egzystencjalna rozkminka, i po rozmowie z Billem co mógł być milioerem (ale kupił w życiu za dużo BMW) wierze że jeszcze jest dla mnie wśród nich miejsce. Mimo tego ze jestem tak pijny że moja lewa noga mówi do prawej „TRZYTUL SIE”, a ja nadal nie wiem jaki dźwięk wydaje lis.

Jazda:

MOV AL,0Fh
OUT 64H,AL

..

Brak komentarzy

aha.
again & again & again & again, coś jak gość bez włosów dawno temu i jego ziomek co mówi bon voyage chwile później przy spiołce na kładce przy centrum – w ktorym wcale nie wiszą obrazy (mimo nazwy). Festywal hipokryzji vol. X.


  • RSS