Zajedzie pedałówą, ale ostatnimi czasy (chuja nie ostatnimi – pamiętam takich przypadków kilkanaście w ciągu ostatnich kilku lat) do nieporównywalnie większej euforii niż seks doprowadza mnie zwykły pocałunek – szczególnie ten pierwszy (lub jeden z pierwszych [każdy]). Są mniej mechaniczne, głębsze emocjonalnie, i wydaje mi się że nie robią takiej krzywdy w mózgach (bo dziewczyna jeszcze OK, ale z siostrą to byłaby przesada).