„Pozmieniało
się do kola,
Nie wiem czy to świat zwariował,
czy to ja?
Łapię lekka schizofrenie i dziwnego dola,
Wiem ze zabawnie życ, rapować, tagować nielegalnie
i ciągle sobie wkręcać, że tak jest fajniej.
To trudna gra jak frisbee na wietrze –
Wielu to rzuca kiedy kończy dwudziestkę,
Tu łatwo o zawieszkę, cieżko o wczówkę,
Znam takich którzy specjalnie po to pala lufkę,

Lecą czasy jak dzikie,
razem z nimi rosną tyłki naszych rówieśniczek,
w wiadomościach ciągle pieprzą, że emigracja wraca,
A znajomi nadal siedzą w tych czterech stronach świata,
wasze zdrowie, a zdrowie też człowiek – cierpi,
te używki już nie wchodzą jak w dwutysięcznym,
tylko jedno się nie zmienia, od lat nie wzrusza,
wszyscy kochają kwit jakby to był brat Jezusa.”