arse blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 10.2009

2 komentarzy

KOCHAM te momenty gdy budzę się w środku nocy i widzę Cię otuloną w kołdrę, przytuloną do ściany, z drugiej, najdalszej strony łóźka. Takźe to gdy wstajemy w południe i od samego przebudzenia przez najbliższe kilka godzin powtarzasz „zbieramy się”, chociaż nigdy w szybciej niż 5 godzin nam się nie udało. I te gdy kulisz głowe zakłopotana krzycząc „WSTYYDZE SIIIIĘ”, wymawiając to w taki sposób że aż przechodzą mnie ciarki. Równie mocno jak te w których przekomarzasz sie ze mna o wytrzymalosc naszej skóry (i tak zawsze wygrywam, jestem undestroyable w tej kwestii). Kocham te momenty kiedy mówisz „nie powiem tego przy Tobieeeeee” równie jak „głupio mi rozmawiać o tym z Tobą”, a najbardziej wyraz twarzy i dziwne rzeczy z rękami które robisz wymawiając to. I same ręce też, z gracją zginające się tam gdzie normalne się nie zginają (przypominają mi tę imprezę na której tak bardzo chciałem sie zbliżyć ale zabrakło mi odwagi, co do dnia rok po tym gdy ujrzałem Cię pierwszy raz). Nie wyobrazam sobie życia bez widoku Ciebie przymrużającej lub wywracającej oczy do góry nogami zawsze kiedy odwracasz głowę mówiąc cokolwiek. Także to kiedy robisz sobie zdjecia moim telefonem albo aparatem, razem ze wszystkimi minami które wtedy uwieczniasz. I wtedy kiedy mówisz o swoim szczęściu a raczej jego braku, oczywiście w ten żartobliwy sposób. I kiedy szturchasz mnie albo uderzasz udając złą lub obrażoną, dla zabawy, mimo że tego akurat często nie robisz. Czuje ze jestem potrzebny, a nawet jak nie, to ze przynajmniej znalazlem sie na wlasciwym miejscu we wlasciwym czasie gdy płaczesz, mimo iż zapewniasz że tego nie robisz. Kocham wtedy Twoje oczy. Bardzo. Tak samo jak rozmawianie z Tobą przez telefon. Wtedy kiedy akurat go odbierasz, bo akurat go nie zgubiłaś albo akurat nie leźy wyciszony w torebce. I smsy od Ciebie. Może akurat nie te aktualne, ale wczoraj czytalem te sprzed jakiegos czasu. Wcale nie sprzed bardzo dawna. Z touru. Mimo źe dziś juz mi takich nie piszesz, to jednak kocham te stare. Równie mocno jak słuchać gdy śpiewasz, nawet ze swoją przyjaciółką w centrum miasta, ściągając na siebie oczy wszystkich ludzi dookoła. I uwielbiam patrzeć na Ciebie jak jesz czy pijesz. A najbardziej ten Twój wzrok kiedy spostrzegasz ze Cię wtedy obserwuję, i zaczynasz się peszyć. I wtedy kiedy mówisz o przeszłości i przyszłości, kiedy czuje sie jakbym miał dziś z 16 lat, mimo że nie miałbym nic przeciwko żeby zestarzeć się przy Tobie. I te chwile kiedy pytasz „mogę się do Ciebie przytulić?”, albo mówisz „chciałabym Cię pocałować”, mimo iż w głębi serca albo wcale nie chcesz albo czujesz ze to złe (mimo ze nie do końca to rozumiem). Bardzo lubie gdy jesteśmy razem, ktoś zadzwoni do Ciebie i mówisz „Jestem z Michałem”. To akurat niewiem czemu. Po prostu lubie, mimo ze nigdy nie lubilem jak ktos mówił mi po imieniu. To dla mnie pierwszy raz. Przechodzą mnie dreszcze za każdym razem kiedy słyszę z Twoich ust delikatne aluzje a propos Nas (zawsze, nawet gdy grozisz ze wyniesiesz mi z domu pilota od telewizora, albo wracając nocą do Ciebie zmuszasz mnie zebym mówił po włosku). Kocham zaangazowanie które widzę na Twojej twarzy zawsze gdy prowadzisz samochod w trakcie tych nocnych powrotów, nawet jeśli ogranicza sie tylko do kierowania. I Twoje mocowanie sie ze skrzynia biegów i z hamulcem gdy żegnamy się u Ciebie pod blokiem. Kocham Twój zapach. Zawsze. Nawet jeśli Twoje włosy pachną jak moja toaleta (ciężko uwierzyć w to że to nie diss). Zapach Ciebie. Nie perfum. Nie mydła, szamponu, czy czegoś innego. Twój. Jest jak paliwo rakietowe – czuję Cię i zaraz spaceruję nie po ziemi a po okołoziemskiej orbicie. I ostatnio zakochalem się w zdaniu „musimy sie razem upic. kiedyś”. Ciężko się w tym nie zakochać. Bo w sumie to kocham z Tobą rozmawiać. O wszystkim. I kocham kiedy na egzystencjalnych rozmowach nakrywa nas świt. I oczywiście siedzieć z Tobą na ławce w parku. Tej ławce w Tym parku (nawet jak twierdzisz ze Tamta ławka była gdzie indziej). Chociaż w Tamtym nad wodą, gdzie umówiliśmy się pierwszy raz, też, mimo że wiem iż woda Cie usypia. I bardzo lubie czytać to co napisałaś kiedyś o mnie, mimo że to skasowalaś i pewnie dziś czujesz już zupełnie co innego (to sobie na szczęście zachowałem). Kocham kiedy wspominasz o innych, mimo że Twoja ulubiona jest jedna. Dla mnie ona nic nie znaczy (i nic nie znaczyła), tak samo jak cała reszta, jednak między Twoimi słowami czuje ze nawiązujesz do nich bo jestes chociaz troszke zazdrosna (mimo ze to obce Ci uczucie), i że Ci zależy. Na mnie. Nawet jak to czcze gadanie i puste domysły z mojej strony, chce sobie wmawiać że tak właśnie jest. I lubie kiedy czasem zupełnie bezwiednie zrobisz coś przez co czuje jakbyśmy byli długoletnim małżeństwem. Niewiem nawet co konkretnie. Czasem po prostu tak czuje. I w takich chwilach mam wrazenie ze wygrałem casting na Boga. I że cały Świat jest mój. Dziękuję Ci za to.

I nie powiem Ci tego wszytskiego. Bo wiem że mimo zapewnień prędzej czy później przeczytasz sama.

..

1 komentarz

- myslalam ze chcesz ze mna zerwać
- nie
- to ja zrywam z toba

zwykle groteskowe dialogi mnie smiesza. ten nie smieszyl. mimo to wiem
ze nie mozna nikogo zmusic do miłości. czujesz albo nie czujesz.
black or white. 1 lub 0. jak w matematyce.

najgorsze jest w tym wszystkim wspominanie planów. planowałem milion
rzeczy, od bzdur do niebzdur. teraz samo ich wspomnienie wywołuje
nieziemski wkurw.

kiedyś słyszałem że nie mozna dla ludzi być za dobrym i za bardzo sie starać bo przestaja sie z nami liczyć i nas szanowac. wtedy w to nie wierzylem,
kolejnym razem sie zastanowie…

..

Brak komentarzy

a pazdziernik wszedł mi w źycie kopem w twarz. bez pardonu, bez przepraszam, bez niczego. staramsię ale widocznie nie jest mi dane spełnienie Marzen (tych dojrzalszych, realnych, nie tych małostkowych śnień na jawie których ostatnio nie miewam). niestety, czasem dobre chęci i danie z siebie 100% nie pomogą. moze najzwyczajniej w swiecie tak ma być, i za jakis czas będę tylko tymi kilkoma zdaniami w stylu „potem znowu był taki michał, ale krótko”, wypowiedzianymi pewnie znowu w środku nocy, pewnie znowu w samochodzie pod blokiem. bo dla mnie to naprawde chujznaczące błahostki, jednak nie da się tego drugiemu człowiekowi racjonalnie wytlumaczyc. tymbardziej jeśli przy tym drugim człowieku mam problemy z wysławianiem sie, mimo ze wiele rzeczy bardzo chcialbym powiedziec.
wszystko to jest dla mnie mega nowe. zupelnie swieze. chciałbym być idealny. perfekcyjny. Bo w koncu jest ktoś dla kogo czuję że warto. nigdy wczesniej czegos takiego nie było. nie ma wzoru do ktorego mozna to podstawić. chyba dlatego niewiem jak sie zachować. kurwać.

i chyba mimo tego co dzieje mi sie w glowie i zylach, czas najwyzszy juz isc spac, za 6h 1szy dzien pracy.

a tydzien pozniej juz wiem, ze praca w korporacji nie jest dla ludzi ktorzy maja swoje zycie prywatne. sorry. tydzien starczy.

czasem jest mi wszystko jedno. zwykle potem jestem zly na siebie, ale ile mozna sie zamatrwiac. kiedyś słyszałem często dosyc o tym ze inny czyłowiek nie ma prawa wymagać od nas tego zebysmy sie zmieniali. nei zgadzam sie. ma jak najbardziej. ale chodzi tylko o delikatny szlif, wyprostowanie detali i subtelne podmiany wykończeniowe, nie o (nazwijmy to. po komputerowemu) RDZEŃ. To kim jestem jest constans, zmieniaja sie tylko moduły. I to jest najfajniejsze ze wszystkiego. Być na tyle oddanym i plastycznym zeby dostosować się do czyichś wartości, a z drugiej strony być na tyle twardym i egoistycznym zeby zostać sobą. Bo jeśli ktoś chce zmieniać nas stuprocentowo, próbuje całkowicie podporzadkować swoim zasadom, to dlaczego akurat nas? Jeśli kazdy jest na tyle modelowalny ze mozna sobie z niego zrobić co sie chce to tak naprawde zupełnie traci znaczenie to kim drugi człowiek był wcześniej czy jest na początku. Bo ostatecznie zrobimy z niego dokładnie to co chcemy, i moglibysmy to zrobić z każdym, jednostka nie ma tu racji bytu. A nie na tym to polega. polega na tym zeby, na ile to mozliwe, wpływac i prostować negatywne cechy, ale zarazem nauczyć sie akceptować te nieprostowalne. bełkot w chuj mi z tego wyszedł, miał prawo. jestem zły i zmeczony.

—-

poznan 19:38:58
tej, co ty pierdolisz
poznan 19:39:06
przeciez kazde dziecko w polsce co kiedykolwiek sprey trzymalo w rece
poznan 19:39:16
wie kto to jest Zazdrosny Mejdzik hehehe
poznan 19:39:24
jestes marka jak zakoscielny czy wojewodzki
poznan 19:39:32
tylko dla troche innych ludzi:>:>

i co mi po tym? wiadomo ze troche mnie to cieszy, kazdego by cieszyło. ale nie mam odbitej w betonie dłoni w miejscach kultu. wcale nie chce. nic od swiata nie chce. prawie. bo chodź nie rosną tu palmy to odbiła mi jedna. powiedzmy ze druga, z tym że ta nie ma kół i nie mieszka pod ziemia.


  • RSS