arse blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 6.2006

.

4 komentarzy

hm.

czasem (chociaż ostatnio absurdalnie żadziej niż zwykle) gdy jestem sam, przychodzi. siada. robi burdel. i nie chce odejść.

myśl.

wtedy czuję się jak John Merlyn z Fools die, albo ten Szkot z jednej ze Szkockich przypowieści….

mimo wszystko.
nie chce chyba wiedzieć wszystkiego.

przyjaciel. nie mój. przyjmijmy, ze nie nadużywając, ma takie samo znaczenie, bez rzucania epitetów na wiatr.

uwzględnienie powyższego założenia potęguje wartość konkluzji, o których zaraz..

a wiec.

otrzymałem dwie tezy zasadniczo się wykluczające.

primo, rozmijając się z prawdą, mówił, co mówił, starając się osiągnąć bezinteresownie jak najlepszy efekt (nie dla siebie), co w sumie sie chwali..

sekundo, wszystko, co od niego usłyszałem, było zgodne z jego odczuciami, a co za tym idzie, i odczuciami innych z jego otoczenia, w efekcie czego, bardzo jestem happy.

analizując obydwie powyższe tezy, mając na uwadze jego poziom psychiczny, wpływ wszelakich środków oraz stan świadomości, jestem skłonny stwierdzić, aczkolwiek nie jednoznacznie, iż teraz pierwsza nie ma sensu.


  • RSS